
Wbrew powszechnemu przekonaniu, odpowiedź na to pytanie w większości przypadków jest twierdząca. Polskie prawo nie wymaga bowiem, aby każda umowa była sporządzona na piśmie. Wręcz przeciwnie – ogromna część codziennych zobowiązań powstaje właśnie w sposób ustny. Dotyczy to zarówno relacji pomiędzy osobami prywatnymi, jak i wielu sytuacji związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej.
W praktyce oznacza to, że do zawarcia umowy często wystarczy zgodne oświadczenie woli stron. Jeżeli jedna osoba zobowiązuje się wykonać określoną usługę, a druga akceptuje jej wykonanie oraz ustalone wynagrodzenie, to między stronami powstaje stosunek prawny, nawet jeśli żadna z nich nie sięgnęła po kartkę papieru.
W praktyce kancelarii adwokackiej w Tarnowskich Górach zdarzają się sprawy, w których strony przez wiele miesięcy współpracują wyłącznie na podstawie ustnych ustaleń. Problemy pojawiają się dopiero wtedy, gdy jedna ze stron przestaje wykonywać swoje obowiązki albo kwestionuje wcześniejsze porozumienie. Wówczas okazuje się, że brak podpisanej umowy nie oznacza jeszcze braku odpowiedzialności.
Wielu osobom zawarcie umowy kojarzy się z podpisaniem dokumentu. Jest to całkowicie naturalne, ponieważ przy zakupie mieszkania, zawieraniu kredytu czy wielu innych ważnych czynnościach prawnych rzeczywiście mamy do czynienia z rozbudowaną dokumentacją i wymogami formalnymi.
To przekonanie przenosi się jednak również na codzienne sytuacje, takie jak wykonanie remontu, pożyczenie pieniędzy czy zlecenie określonej usługi. Klienci często są zaskoczeni, gdy dowiadują się, że nawet ustalenia dokonane podczas rozmowy telefonicznej mogą wywoływać określone skutki prawne.
Dopóki współpraca przebiega prawidłowo, strony zazwyczaj nie przywiązują większej wagi do formalności. Sytuacja zmienia się jednak diametralnie, gdy pojawia się konflikt. Wówczas osoba, która wcześniej była przekonana, że „przecież nic nie podpisywaliśmy”, dowiaduje się, że samo porozumienie mogło wystarczyć do powstania określonych zobowiązań.
W praktyce sądowej największy problem bardzo rzadko dotyczy samej ważności ustnej umowy. Znacznie częściej spór koncentruje się wokół pytania, co dokładnie zostało uzgodnione pomiędzy stronami.
Może się bowiem okazać, że każda ze stron inaczej zapamiętała warunki współpracy. Jedna osoba twierdzi, że wynagrodzenie miało wynosić określoną kwotę, druga jest przekonana, że strony umówiły się na zupełnie inne warunki. Zdarza się również, że po upływie kilku miesięcy trudno odtworzyć wszystkie szczegóły wcześniejszych ustaleń.
W takich sytuacjach ogromnego znaczenia nabierają wszelkie dowody, które pozwalają odtworzyć rzeczywistą treść porozumienia. Często są to zwykłe wiadomości SMS, korespondencja mailowa, potwierdzenia przelewów czy zeznania osób, które były świadkami rozmów pomiędzy stronami.
W praktyce kancelarii wielokrotnie okazuje się, że kilka pozornie nieistotnych wiadomości wymienionych przez komunikator internetowy może przesądzić o wyniku całego procesu.
Nie oznacza to oczywiście, że każdą czynność można przeprowadzić bez zachowania odpowiedniej formy. Ustawodawca przewidział bowiem sytuacje, w których dla ważności określonej umowy konieczne jest spełnienie dodatkowych wymogów.
Najbardziej znanym przykładem jest sprzedaż nieruchomości, która wymaga formy aktu notarialnego. Również niektóre czynności związane z prawem spadkowym czy obrotem przedsiębiorstwami podlegają szczególnym regulacjom.
Dlatego przed dokonaniem ważnych czynności prawnych warto upewnić się, czy przepisy nie wymagają zachowania określonej formy. Czasami pozornie niewielki błąd formalny może prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji.
Z mojego doświadczenia wynika, że większość sporów nie wynika z braku zaufania pomiędzy stronami, lecz z przekonania, że skoro strony dobrze się znają, to nie ma potrzeby spisywania ustaleń.
Bardzo często słyszę od klientów, że współpracowali ze sobą przez wiele lat, byli rodziną, sąsiadami albo wieloletnimi znajomymi. W chwili zawierania umowy nikomu nie przychodziło do głowy, że w przyszłości może dojść do konfliktu.
Niestety właśnie takie sytuacje najczęściej kończą się przed sądem. Nie dlatego, że jedna ze stron od początku działała w złej wierze, ale dlatego, że po pewnym czasie każda z nich inaczej postrzega wcześniejsze ustalenia.
Dlatego nie zawsze konieczne jest sporządzanie wielostronicowych umów przygotowywanych przez prawników. Często wystarczy prosty dokument zawierający najważniejsze ustalenia. Nawet kilka zdań spisanych na kartce papieru może w przyszłości uchronić strony przed długotrwałym i kosztownym sporem.
Adwokat Paweł Kotlewski prowadzi również przed Sądem Rejonowym w Tarnowskich Górach spory dotyczące umów ustnych. Jednym z najciekawszych jest ustna umowa o roboty budowlane. Umowa, która co szczególnie istotne zmieniała się wielokrotnie na przestrzeni tygodni i była konsultowana z róznymi osobami po stronie inwestora. Przykład ten pokazuje, że o spór w takich sytuacjach wcale nie jest trudno i może to spotkać de facto każdego.
W praktyce zdecydowanie łatwiej i taniej jest zapobiegać sporom niż prowadzić kilkuletni proces sądowy. Wiele problemów można przewidzieć jeszcze przed podpisaniem umowy albo rozpoczęciem współpracy.
Coraz więcej klientów kancelarii prawniczych w Tarnowskich Górach zgłasza się właśnie po to, aby sprawdzić przygotowany projekt umowy lub upewnić się, czy określone zapisy rzeczywiście zabezpieczają ich interesy. Taka konsultacja bardzo często pozwala uniknąć nieporozumień, które mogłyby pojawić się w przyszłości.
Warto pamiętać, że dobrze skonstruowana umowa nie świadczy o braku zaufania między stronami. Wręcz przeciwnie – pozwala jasno określić prawa i obowiązki każdej z nich, dzięki czemu współpraca przebiega spokojniej i bez niepotrzebnych konfliktów.
